Wege w Vientiane

Vientiane, czyli stolica Laosu zdecydowanie jest miastem specyficznym. Nie przejawia większości charakterystycznych oznak dla najważniejszego ośrodka miejskiego w kraju. Nie znajdziecie tutaj wieżowców, biurowców, zakorkowanych ulic ani pośpiechu, a po 22-giej ulice zaczynają pustoszeć. Ma też o wiele mniej pięknych i zabytkowych budynków niż stara stolica – Luang Prabang. Głównymi atrakcjami Vientiane są liczne świątynie buddyjskie. Jak wielu podróżujących wpadliśmy  tutaj na krótko, bo zaledwie na 3 dni, które w zupełności wystarczyły, żeby zobaczyć miasto. Nie było zatem zbyt wiele czasu na testowanie wege knajpek, niemniej uprzejmie donoszę co dobrego zastaliśmy w tych, do których zajrzeliśmy 🙂 

Restauracja Khua Din to typowo wegańska knajpka w formie bufetu tuż przy Khua Din market, obok głównego dworca autobusowego, co przyciąga do niej zarówno lokalnych, jak i turystów. Wybór jest duży, a w cenie 30 000 KIP (niecałe 15 zł) możecie zjeść zupę i na drugi talerz nałożyć czego tylko dusza zapragnie – m.in.: naprawdę ostro doprawionego seitana udającego mięso, białkową bombę, czyli jack-fruit’a, tofu z warzywami obsypanymi trawą cytrynową, szpinak wodny z czosnkiem, grzyby, różne rodzaje pieczonych warzyw, a wszystko obficie posypać świeżymi ziołami i kiełkami. Do tego ryż i różne rodzaje makaronu. W cenę wliczone są również owoce (my trafiliśmy akurat na pysznego, soczystego i słodkiego arbuza) oraz zielona herbata. Stosunek jakości do ceny wypada tutaj bardzo korzystnie, na plus są również mocno i dobrze doprawione dania, co w bufetach nie zawsze się zdarza. Z jedzenia w Khua Din da się skomponować naprawdę piękny, kolorowy talerz z samymi zdrowymi i pożywnymi składnikami:

Vegetarian in the Golden Age – to duża restauracja również w formie bufetu, którą prowadzą mnisi buddyjscy. Talerz rozmaitości z zieloną herbatą kosztuje 32 000 KIP (ok 16 zł). W dniu naszej wizyty w Vegetarian in the Golden Age rządziło tofu w towarzystwie kolorowych warzyw. Znajdowało się w większości dań, ale nie wiem czy jest to standard. Do wyboru mieliśmy cienki makaron z warzywami i tofu, żółte curry z tofu z czarnym sezamem, sałatkę na bazie czerwonej kapusty, frytki z pieczonymi warzywami, tofu w ciemnym sosie sojowym z marynowanymi grzybkami, szpinak wody, pieczony bakłażan, gorzki melon, a najciekawsze były długie i cienkie grzybki z paseczkami tofu, owinięte w wodorosty i panierowane w czarnym sezamie (niestety smażone na głębokim tłuszczu 😉 ). Na deser owoce w postaci melona i arbuza. Vegetarian in the Golden Age znajduje się ok. 1 kilometr od znanej atrakcji turystycznej – Patuxay, czyli laotańskiego łuku triumfalnego.

Reunion Cafe Vegetarian Restaurant oraz Vegan Center Cafe to dwie sąsiadujące ze sobą przez ścianę wegańskie restauracje. Ich menu nieznacznie się różni – w Reunion w karcie jest więcej pozycji, ale z nazwy serwują identyczne dania. Zagadką pozostanie to, dlaczego knajpki mimo różnych właścicieli (prowadzą je dwie rodziny) funkcjonują obok siebie. Takie rzeczy są możliwe chyba tylko w Azji 😀 W Reunion znajdziecie obszerną kartę menu 100% wegańskich dań. Jeśli lubicie seitan zjecie go tutaj chyba na wszelkie możliwe sposoby 🙂 Na pewno warto zamówić narodowe danie Laosu – larb, czyli w wersji wegańskiej drobno pokrojony, udający różne rodzaje mięs seitan z ziołami: bazylią tajską, miętą, kolendrą i trawą cytrynową, a wszystko skropione limonką i sosem sojowym, co nadaje potrawie wyraźną orzeźwiającą nutę. Smakowało niebotycznie dobrze! Jeśli podobnie jak ja lubicie cytrusowy, wyrazisty smak za sprawą liści kaffiru czy trawy cytrynowej, to danie jest dla was. W Reunion można zamówić brązowy ryż, a to należy raczej do rzadkości w azjatyckich jadłodajniach, gdzie króluje jego zwykła, biała odmiana. Ciekawostka: w menu jest oddzielna sekcja poświęcona zdrowym daniom np. warzywa duszone na oliwie z oliwek oraz spory wybór zup. Nie wystarczyło nam czasu na wypróbowanie innych potraw, natomiast gdybym została dłużej w Vientiane, wpadłabym jeszcze na zupę z galangalem i grzyby stir fried w sosie syczuańskim – brzmiało bardzo zachęcająco. Ceny w Reunion i Vegan Center Cafe oscylują w granicach 20 000 – 40 000 KIP. Knajpki znajdują się w małej, bardzo spokojnej uliczce odbiegającej od jednej z głównych ulic miasta (Samsenethai).

We wszystkich wyżej wspomnianych wegańskich jadłodajniach można również zaopatrzyć się w produkty spożywcze: wyroby z soi, makarony, suszone wodorosty, sosy i przyprawy.

Jeśli najdzie was ochota na kuchnię zachodnią zajrzyjcie do Pomodoro pizzeria, która oferuje wegańską pizzę z humusem, falafele i ogromne panini, którymi naprawdę można się nasycić. Pomodoro jest dziwną mieszanką kuchni włoskiej i bliskowschodniej, ale jedzenie jest bardzo smaczne, a sama knajpka dość mocno oblegana przez turystów. 

Na pewno warto odwiedzić również nocny market, który codziennie od ok. godziny 17:00 funkcjonuje przy Mekongu. Możecie tu złapać typowe uliczne przekąski: ryżowe kuleczki z warzywami, małe naleśniki z mąki ryżowej i mleka kokosowego, pieczone banany i bataty, szaszłyszki z tofu albo po prostu wpaść tam na owocowy shake.

Vientiane z pewnością ma do zaoferowania o wiele więcej w temacie wegetariańskich i wegańskich knajp. Jeśli wpadniecie z wizytą do stolicy Laosu śmiało skorzystajcie z tego mini przewodnika, a jeśli uda wam się znaleźć coś godnego polecenia to koniecznie dajcie znać w komentarzu 🙂 

Sylwia

Ciekawe? Podaj dalej!
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *