Vegan Home – bufet IDEALNY!

W krajach Azji południowo–wschodniej, gdzie dominującą religią jest buddyzm, dość często można spotkać wegetariańskie bufety, które funkcjonują zazwyczaj tuż przy świątyniach lub w ich bliskiej odległości. Stołują się tam nie tylko mnisi, spotkać można też lokalnych mieszkańców czy turystów, których poszukiwania roślinnego posiłku zaprowadzają niekiedy w miejsca oddalone od atrakcji turystycznych. W przewodnikach opisywałam już różne napotkane w podróży bufety m.in. z laotańskich miast: Luang Prabang czy Vientiane, ale ten do którego trafiłam w Hanoi zachwycił mnie na tyle, aby poświęcić mu osobny artykuł.

Bohater wpisu: Vegan Home Bufet znajduje się na ulicy Tràng Thi 17B, niecałe 200 metrów od południowej części jeziora Hoan Kiem. Nazwa jest bardzo adekwatna bo bufet mieści się po prostu w wydzielonej części domu właścicieli. Aby dostać się do tego przybytku trzeba najpierw pokonać ciemny korytarz, wejść po schodach na górę i nie ukrywam, że początkowo można poczuć się jak jakiś „creep” zakradający się do czyjegoś domu 😀 Na górze, po pokonaniu schodów, na wygłodniałe osoby czeka jednak przytulny pokój – bez zadęcia i białych obrusów, w którym można poczuć się bardziej jak w domu niż w knajpie. Niestety trafiliśmy tutaj dopiero ostatniego dnia pobytu w stolicy. Bufet czynny jest tylko w godzinach 11-14. Ale.. przejdźmy do rzeczy!

Zaczynamy od zupy na intensywnym, warzywnym bulionie, do którego dorzucamy według uznania tofu, makaron ryżowy i zielenin ile tylko wegańska dusza zapragnie! Gdyby nie to, że stół uginał się od pięknie wyglądającego jedzenia, na pewno poszłaby sowita dokładka tej rewelacyjnej zupy!:

Następnie mamy sekcję przystawek: smażone i świeże sajgonki, a do tego soczysta, chrupiąca i orzeźwiająca sałatka z zielonego mango. Jest też mnóstwo dodatków (to rzadkość w bufetach!): m.in. prażone orzeszki ziemne, sos sojowy, prażona cebulka, piklowane warzywa, kiełki, sos na bazie octu ryżowego z chili:

Teraz bierzemy duży talerz i jedziemy ze wszystkim po kolei. Do wyboru jest biały lub brązowy ryż, tofu, kolorowy mix warzyw: kukurydzy, zielonego groszku, fasolki z kawałkami sojowych protein pokrojonych w drobną kosteczkę, ciasteczka ryżowe, makaron z warzywami i okra. Na szczególną uwagę zasługuje doskonała oszukana ryba. Zawinięte w nori kawałki seitanu to eksplozja umami. Była tak smaczna, że nie mogłam się powstrzymać i dokładałam sobie po kawałku jeszcze dwa razy 😀 Rzućcie okiem na ten kolorowy i zdrowy talerz rozmaitości:

Na deser Vegan Home Buffet proponował tego dnia czerwoną fasolkę w mleczku kokosowym – dodatkowa porcja strączków zawsze mile widziana! W Azji wykorzystywanie warzyw strączkowych do deserów jest na porządku dziennym. Zdziwiło mnie jedynie to, że deser praktycznie w ogóle nie był słodki. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, bo w Wietnamie powszechne jest chociażby dodawanie nieprzyzwoitej ilości mleka skondensowanego do kawy, czy pakowanie łychy cukru do soków owocowych. Dopełnieniem tego pysznego posiłku była orzeźwiająca lemoniada.

Cena takiej uczty w stylu płacisz i jesz ile chcesz to 75 000 VDN, czyli około 12 zł

Uważam, że to zdecydowanie najlepszy bufet, w jakim miałam okazję jeść dotychczas w podróży. Jeśli będzie w Hanoi nie przegapcie wizyty w Vegan Home Buffet. Pamiętajcie tylko, że operują jedynie w porze obiadowej: 11-14.

Ciekawe? Podaj dalej!
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *