O pomaganiu w podróży – cz. II

W poprzednim artykule pisałam o możliwościach pomagania skupiając się na (czasami) mniej znanych pomysłach i inicjatywach. Tym razem kilka słów na temat etycznego pomagania dzieciom i seniorom jak i niesienia pomocy czworonogom.

Dzieci – pomagać czy nie?

Temat wzbudzający wiele kontrowersji i z pewnością materiał na osobny artykuł. Zdania są mocno podzielone. Osobiście uważam, że pomagać można, a nawet trzeba. Popieram zakup artykułów szkolnych (zeszyty, długopisy, ołówki itp.) i przekazywanie ich nauczycielowi lub szkolnej bibliotece. Nauczyciel jest najlepiej zorientowany w sytuacji materialnej podopiecznych i mądrze rozdysponuje pomoce wśród dzieci, których rodziców często nie stać na tak podstawowe wyposażenie. Szkoły w mniejszych miejscowościach lub w wioskach najbardziej potrzebują wsparcia. Właśnie tam jest największy odsetek dzieci, które nie kończą podstawowej edukacji chociażby ze względu na brak środków na pomoce naukowe (szczegółowe dane dotyczące edukacji na świecie są m.in. w raportach międzynarodowej organizacji Save the Children).

Dobrym pomysłem jest również wolontariat językowy, który można zrealizować za pomocą programu workaway, o którym pisałam w pierwszej części.

Mój guru w temacie świadomego i odpowiedzialnego podróżowania – Tomasz Michniewicz (zawodowy podróżnik, dziennikarz i autor książek) podpowiada, aby poświęcić napotkanym w podróży dzieciom chwilę czasu na zabawę, podarować im np. balona i wspólnie pograć. Podpisuję się pod tą rekomendacją obydwiema rękami!

Czego natomiast nie powinno się robić? Dawać dzieciom pieniędzy, zabawek czy innych przedmiotów, bo to uczy ich żebrania, zniechęca do nauki, a później do podejmowania pracy. Nie należy również obdarowywać słodyczami, bo wiadomo, że psują zęby, a dostęp do opieki medycznej bywa mocno ograniczony (lekarzy brakuje zwłaszcza w krajach takich jak Kambodża, Laos czy Mjanma). Zdarza się, że turyści w przypływie „empatii” rzucają dzieciom cukierki z okien jadącego samochodu. Takie wypaczone pojmowanie niesienia pomocy po prostu uderza w ludzką godność. Osobiście nigdy nie widziałam takich sytuacji na własne oczy, ale wiem, że mają miejsce, o czym donoszą różni podróżujący blogerzy i vlogerzy.

Pomoc starszym osobom

Mam takiego małego bzika: na zakupach zawsze rozglądam się za stoiskami, na których swoje towary sprzedają starsze osoby. Czasami przejdę cały bazar, żeby nabyć daną rzecz właśnie u starszej babci lub dziadka, chociaż mogłabym zaopatrzyć się na pierwszym lepszym stoisku. Mój Towarzysz życia i podróży śmieje się, że gdyby każdy kierował się taką zasadą to młodzi sprzedawcy w handlu nie mieliby czego szukać i szybko „poszliby z torbami” 😉 Być może takie podejście wynika z faktu, że rodzice od najmłodszych lat mocno wpajali mi szacunek do starszych osób, co w dorosłym życiu poskutkowało dużą empatią w stosunku do seniorów.

W azjatyckich krajach (chociażby w Wietnamie, Laosie czy Kambodży) nie istnieje system emerytalny. Dobrobyt, a w zasadzie spełnienie podstawowych potrzeb seniorów uzależnione są od tego, jak traktują ich własne dzieci. Jeśli zobaczycie pracującego staruszka najprawdopodobniej oznacza to, że nie ma innego wyjścia i żeby przeżyć musi pracować – niekiedy bardzo ciężko i dosłownie aż do śmierci. Warto zakupić u starszej osoby chociażby owoce czy inne drobiazgi. Niekiedy sprzedawcy-seniorzy zawyżają ceny oferowanych produktów i w uroczy sposób egzekwują „podatek od białej skóry”, co osobiście w ogóle mi nie przeszkadza 😉 Inaczej niż w przypadku dzieci, nie widzę  również nic złego w podarowaniu starszej, ubogiej osobie pieniędzy, chociaż i tu opinie zapewne są mocno podzielone.

Pomoc zwierzętom

Z blogów kojarzę podróżników, którzy wożą ze sobą z Polski na drugi koniec świata puszki z karmą dla kotów czy psów. Piękne i godne podziwu, ale… można zakupić je również na miejscu. Mnie udało się kupić puszkę z karmą dla kota (z dobrym składem!) nawet w niedużej wiosce na Borneo.

Dokarmianie to jedno, ale przede wszystkim ważne jest reagowanie na krzywdę. Piękny i mądry artykuł napisała o tym Asia z bloga Somosdos, która nieprzerwanie od 6 lat (!) podróżuje z małą córką po świecie. Ratując czworonogi pamiętajcie tylko o swoim własnym bezpieczeństwie, bo ze zwierzakami w azjatyckich krajach bywa różnie – często są zdziczałe i chore. Widząc krzywdę zaalarmujcie lokalne organizacje, jeśli takie istnieją, lub po prostu spróbujcie porozmawiać z właścicielem (translator w telefonie zawsze w tym pomaga).

Może dla kogoś z was te pomysły będą inspiracją podczas najbliższego wyjazdu? A może znacie jeszcze inne sposoby na pomaganie w podróży? Jeśli jeszcze coś przychodzi wam do głowy podzielcie się pomysłami w komentarzu 🙂

Sylwia

Ciekawe? Podaj dalej!
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *